Archiwum

Archiwum dla Luty 2010

Citilighty, citilighty, citilighty

Luty 26, 2010 2 uwag

Pleciuga mnie zaskakuje.

Kilka dni temu dostaję informację od Ali, że widziała kolejny plakat pleciugi na mieście – chyba, na bazie mojego zdjęcia.
Chyba, bo niestety (w przeciwieństwie do poprzedniego) nie był podpisany moim nazwiskiem.

Weryfikacja na pl. Kościuszki: Faktycznie – moje zdjęcie na plakacie, ale bez podpisu.
Jako, że na następny dzień miałem spotkanie z Grześkiem – miałem okazję wszystko wyjaśnić.
No cóż… Przeoczenia się zdarzają i niestety nie da się tego uniknąć.

Poniżej plakat wiszący w różnych miejscach Szczecina.

Fot.: Przemysław Stodolny

Kategorie:Pleciuga

Zabawy z lalkami – czyli pracy dla Pleciugi ciąg dalszy

Kolejny telefon od Grześka: “Jesteś zainteresowany?”.
Przytakuję przez słuchawkę i na następny dzień, około 11 rano zaczynam się zbierać.
Aparat, lampa, kabel synchro, dwa fajansy, zapasowe body i zapasowa karta pamięci. Powoli zaczynam się zastanawiać co mi prędzej wysiądzie? Barki czy oczy?

Jako, że zima szaleje dookoła, chwilę mi zajęło dotarcie na miejsce.
Grześka brak.
Na moje szczęście szybko zostałem skierowany do sali prób, gdzie czekali już na mnie reporterzy z Kuriera, Głosu, oraz operator z regionalnej TV.

Sala strasznie mała, niewygodna i oczywiście ciemna. Nie przepadam za wysokimi ISO w nikonach, no ale, co zrobić?
Po 20 minutach tarzania się po ziemi szybko wracam do domu, błyskawiczne wywołanie rawów (a jakże? Pleciuga zawsze ma ogromne ciśnienie na zdjęcia) i wysłanie ich mailem do Grześka.

Fot. Przemysław Stodolny


Kategorie:Pleciuga

Pleciuga – Czyli Fotografia nie tylko ślubna

Współpracę z Szczecińskim Teatrem Lalek rozpocząłem w listopadzie 2009 roku.

Pewnego poranka, o bardzo nieludzkiej godzinie, zadzwonił do mnie Grzesiek z propozycją wykonania kilku zdjęć do Citylight.

Czemu nie? Wypchałem torbę sprzętem: Aparat, lampa, dwa obiektywy, kilka kart pamięci, dodatkowy aku i dodatkowe body.

Z kilkoma kilogramami na ramieniu udałem się do Teatru. Jako, że daleko nie mam, to zdecydowałem się na tzw. “z buta”.

Po 20 minutach jestem na miejscu. Szybko odnajduję Grześka, szybkie ustalenia co i jak i do dzieła.

Sala ciemna, czasu mało. 40 minut i po sprawie. Szybki powrót do domu. Wywołanie rawów i wysyłka zdjęć do grafika, którym okazuje się dobry znajomy – Maciej.

Po dwóch dniach dostaję plakat na maila:

Fot. Przemysław Stodolny
Grafika: Maciej Plater-Zyberk

Kategorie:Pleciuga
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.