Grzebania w archiwum początki
Tak sobie przeglądałem zdjęcia na dysku i przypadkiem trafiłem na Szczecin Rock Festival.
Co prawda było to jakieś 9 miesięcy temu, ale czemu by tego nie pokazać w internetach?
Pierwszy dzień:
Nuda. Grał ktoś i na koniec dnia miał się pojawić Limp Bizkit, za którymi nieprzepadam.
Drugi dzień:
Właściwie to ten dzień sprowadzał się do przeczekania całej imprezy, żeby na koniec zobaczyć Chrisa Cornella – wokalistę Audioslave (zespół chyba już nie istnieje).
Podsumowanie imprezy:
Generalnie to organizatorzy powinni najpierw się czegoś nauczyć, a potem brać się za organizację festiwalu “rockowego”. Sądząc po dobranym repertuarze to, cytując bash.org.pl, jedyny dobry rock jaki słyszeli, to czołówka Power Rangers. O pseudodeathmetalowym zespole, w skład którego wchodzili niewyżyci emocjonalnie szesnastolatkowie nawet nie chce mi się pisać. Tak samo nie chce mi się pisać o Kaiser Chiefs, którzy to zabronili fotografować swój występ…
Jedynym udanym występem był koncert Chrisa Cornella, którego to zdjęcia możecie zobaczyć poniżej.
Fot. Przemysław Stodolny








