Grzebania w archiwum ciąg dalszy
Szperając po dysku trafiłem na dość starą, aczkolwiek bardzo dla mnie ciekawą sesję zdjęciową z Maciejem.
Ciekawą dlatego, że były to moje pierwsze zmagania z średnioformatowym Kievem 80.
Aparat o tyle fajny i zarazem denerwujący, że trzeba pilnować wszystkiego. A to czy dobrze nawiną klatkę? Czy nie ponakładał ich na siebie? Czy dobrze naciągnął migawkę? Czy lustro opadło?
Dla początkującego użytkownika formatu 6×6 najbardziej dezorientujące było jednak lustrzane odbicie widziane w kominku – przynajmniej przez kilka pierwszych zdjęć.
W sesję trzeba było też zainwestować trochę kasy. Zakupić polaroida (którego mam do dziś). Kasetę do aparatu. Filmy do Kieva – na które trzeba czekać przynajmniej tydzień.
No i najważniejsze: Kaftan bezpieczeństwa (nie pytajcie skąd go wziąłem).
Przez około dwie i pół godziny powstało 12 zdjęć. Część z nich znajdziecie poniżej.



